sobota, 12 lipca 2014

Rozdział 3.


... nasze usta rozśpiewane zaczęły się do siebie zbliżać, gdy nagle ktoś kopnął moje siedzenie.  Okazało się ,że to był 8 letni chłopiec .
-Moglibyście śpiewać ciszej -poprosił ośmiolatek
- Oczywiście -odpowiedziałam z sztucznym uśmiechem . Było tak blisko -pomyślałam . Blondynek popatrzył się na mnie i uśmiechnął się .  Podróż minęła dobrze . Wylondowaliśmy . Przyszedł czas pożegnania z przystojnym blondynem.
-Wszystko co dobre musi się kiedyś skończyć - Filip powiedział drapiąc się po głowie .
Spuściłam głowę . Po czym on wziął złapał mnie za mnie za dołeczek na podbrudku i podniósł mi głowę do góry. Spojrzałam mu w oczy i zatopiłam się w nich jak w niebieskim oceanie.  Przytulił mnie .
-No to na mnie czas Nina . Wpadnij kiedyś do Gdańska.
-Oczywiście że wpadnę -uśmiechnęłam się .
-No to żegnaj Nina .
-Żegnaj Filip .
Gdy tylko się odwróciłam i zrobiłam pierwszy krok od razu popłynęła mi łza . Fakt za szybko się przyzwyczajam do ludzi . Ale przede mną jeszcze kilka godzin drogi . Pierwsze jechałam pociągiem a następnie busem . Wysiadłam na przystanku jeszcze kilometr na piechotę i będę w domu . Przeszłam 100 metrów gdy nagle koło mnie ujrzałam chłopaka na motorze .
-Hej piękna , wierzysz miłość od pierwszego wejrzenia - zapytał nieznajomy.
-Cześć , może wierze .
-Bo jak nie to mogę przyjechać jeszcze raz.
Słodko się zaśmiałam.
-Podwieść gdzieś cie ?-zaproponował
-Jak  byś mógł
-Nie boisz się .?-zapytał
-Nie, czego ? -zaśmiałam się .
Nie chciało mi się iść wiec wsiadłam . Po chwili okazało się że ma na imię Kuba  , ma 17 lat i mieszka niedaleko moich dziadków . Chłopak jechał bardzo szybko , troszeczkę się bałam . Gdy ujrzałam dom dziadków przywołały mi się wspomnienia z dzieciństwa. Kuba zahamował a ja z siadam z motoru mówiąc:
-No to pa
-Jakie 'pa' ? Chyba coś mi się za to należy ?
-A tak - wyjęłam portfel i zaczęłam szukać pieniędzy.
- Co ty robisz? - zapytał - Nie o to mi chodzi .
-Tylko o co ?
- O buziaka .
-Co , nie ...
-No dawaj nie zgrywania świętej -zaśmiał się.
-Jedynie w policzek !?
-A coś więcej niż w policzek .?
-Jak nie chcesz ,to nie . - uśmiechnęłam się.
- No to ok , może być .
Położyłam mu rękę na ramieniu i weszłam lekko na palce .
Gdy go miałam pocałować on obrócił głowę i pocałowałam go w usta .
- Ej no, miało być w policzek -powiedziałam z małymi pretensjami .
-To ty całowałaś nie ja - wybuchł śmiechem.
-Do jutra .
-Skąd wiesz że ja będę tu jutro.
-Ja to czuje , bądź jutro gotowa na 18:00 to pójdziemy nad jezioro.
-No ok ale my się praktycznie nie znamy .
- To się poznamy, ok ja lecę pa -pożegnał się .
- Pa .
Gdy weszłam na podwórko zaraz podbiegł do mnie Rex -pies dziadków, nawet mnie poznał.  Na werandzie czekali dziadkowie.  Bardzo ciepło mnie powitali,  zadali kilka pytań na temat szkoły , podróży i zdrowia. Następnie zaprosili na kolacje .
Po kolacji zjadłam jeszcze kawałek szarlotki i babcia zaprowadziła mnie do pokoju. Było w nim : okno balkonowe , łóżko dwuosobowe,  meble ,własną łazienkę obok, ściany były mietowe a podłoga drewniana. Wypakowałam się  po czym wzięłam prysznic , położyłam się na łóżku i usnełam.



wtorek, 8 lipca 2014

Rozdział 2 .


Gdy rano wstałam bardzo bolała mnie głowa . Postanowiłam zejść do kuchni ,napić się mleka i zjeść śniadanie . W kuchni przy stole siedzieli rodzice  wiedziałam , że zaraz zaczną mnie pytać o wczorajszy wieczór .
- Cześć Nina - powiedzieli z uśmiechem na twarzy.
-Hej kochani -odpowiedziałam .
-Dobrze się wczoraj bawiłaś ? - zapytał tata.
-Tak
-O której wróciłaś -kontynuował .
-Nie tak późno, nawet wcześnie -skłamałam , wyciągając mleko z lodówki.  Na śniadanie zjadłam naleśniki z czekoladą i owocami . Spojrzałam na zegarek była godzina 12:34 a ja miałam lot na 15:30 . Szczerze bałam się, lecz w głębi serca byłam szczęśliwa. Mieszkałam daleko od lotniska , wiec musiałam pojechać pociągiem . Po ok. godzinie byłam już na stacji kolejowej i czekałam .  Po kilku minutach przyjechał pociąg . Usiadłam przy oknie , nagle usłyszałam męski głos :
-Mogę ? - zapytał wysoki blondyn.
- Jasne siadaj - odpowiedziałam
Zaczęliśmy rozmawiać , blondyn nazywał się Filip.  Okazało się że on też leci tym samym samolotem  do Polski , ucieszyłam się. Ale moja radość zgasł gdy powiedział, że będzie na północy Polski (a ja na  południu). Kiedy pociąg staną we dwoje wysiadliśmy z niego , by się udać się w dalszą drogę.  Przeszliśmy odprawę i wreszcie w samolocie . Na szczęście usiedliśmy znowu razem. Po chwili podeszła do nas stiułardesa i zapytała :
-Czy pani coś podać ?
-Hmmm jeszcze się zastanowię -  odpowiedziałam zerkając na menu z przekąskami .
-A może pani chłopak coś sobie życzy ? -zapytała
-Mój chłopak ?! Nie , nie przepraszam ale my się niedawno poznaliśmy .
-Przepraszam za to nieporozumienie -stiuardesa zaczerwieniła się.
-Nie szkodzi -odpowiedział Filip z uśmiechem .
Uśmiechnęłam się do blondyna . Postanowiliśmy posłuchać muzyki , wyjęła z kieszeni słuchawki i zaczęliśmy słuchać muzyki. Właśnie leciała moja ulubiona piosenka . Była romantyczna o miłości od pierwszego wejrzenia . Okazało się ,że Filip też lubi tą piosenkę . Po chwili zaczęliśmy ja nucić a następnie śpiewać . Spojrzaliśmy sobie w oczy po czym